Polish poetry Sundays

Zagubiłeś swój zapach
na mojej brodzie dzikiej,

słodki i głęboki,
jak słoma pod koniec lata –

tak! Słodki jak zapach słomy
jest zapach twój.

W polu mej dzikiej brody,
wypełnionym źdźbła trawy,

zapach twój się zahacza
i wkrótce się rozwikła.

Suszącej słomy woń ledwo studzi
moją żądzę w stodole łóżka.

Nie, nie, nie martw się,
w tobie nie zakocham.

Wszysczy mężczyźni wychodzą,
tylko zostawia się woń.

[by me, 2009]

Advertisements

~ by thepostpasseist on March 1, 2009.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: